Muzykoterapia była drugim supportem Hey'a na piątkowym koncercie w Stodole. Pierwszym była grupa Low, na którą dojechałam w połowie występu, tak więc słyszałam piąte przez dziesiąte ale w sumie to, co zdążyłam usłyszeć, jakoś szczególnie nie powaliło mnie na kolana. Z koncertu natomiast zapamiętam moment, w którym po zakończeniu występu jeden z członków Low zaczął zbierać swoje zabawki ze sceny, pokazując niechcący kawałek swojego owłosionego przyrodzenia pierwszemu rzędowi publiczności. Widok ich min i dźwięk, który wydobył się z ich gardeł - bezcenne.
Drugą grupą była wyżej wspomniana Muzykoterapia. Przyjemne, wolne acz monotonne dźwięki, dobre do puszczania w domowych pieleszach w tzw. międzyczasie - sprzątania, gotowania tudzież innych czynności, które nie wymuszają zbytniej koncentracji nad wydobywającymi się z głośników dźwiękami. Takie tło krótko mówiąc.
0 komentarze:
Prześlij komentarz